luty 7th, 2010
\\Listy.
Wysłany przez
runowianka w kategoriach
Komentarz
Listy wrzucone do pieca, ogień pochwycił łapczywie,
przewraca kartkę po kartce i treści pożera wciąż chciwie .
Przez chwilę na mnie spogląda, czasem mnie o coś zapyta,
potem się zastanowi i dalej czyta…wciąż czyta.
Mówi, że nie pojmuje i się nie może nadziwić,
że wyrzuceniu słów pięknych, nikt się nie chciał sprzeciwić.
Jeszcze próbuje osłaniać i listy moje ratować,
nieraz zapyta z nadzieją, czy nie będę żałować.
Tłumaczę, że nie chcę wspomnień, że nie mam już na to siły,
bo słowa chociaż przepiękne, to jednak nic nie znaczyły.
Runi.
>>>>>>>>>>>>>>>>

