INNY śWIAT!
Wybrałam się na parę dni za namową bliskich do Ciechocinka. Właściwie nie chciało mi się,ale jak to -mówią- nieraz dobrze jest zmienić otoczenie. Wysiadam z pociągu po długiej podróży , idę na miejsce zamieszkania i zaczynam się zastanawiać- czy ja jestem w śnie czy jawie. W moim mieście wszyscy zabiegani, nikt na nikogo nie zwraca uwagi,każdy biega do pracy, na zakupy—nie opisuję emerytów—,trochę lepiej jest w niedzielę ,gdzie można spotkać rodziny na spacerze, a tutaj wszyscy uśmiechnięci, każdy chodzi spacerkiem, nikt nigdzie się nie spieszy,większość chodzi za rączkę–inny świat. Po południu wybrałam się na „fajfy” tu jest dopiero szczęścia, szczęścia,szczęścia. Zadawałam sobie pytanie- ile obrączek leży w szufladzie-oby nie zapomniał /ła zabrać do domu. Kiedy ostatnio mąż był z żoną na zabawie???????????, kiedy żona dostała od męża kwiaty?????????? kiedy żona szeptała miłe słowa do ucha męża??????????????dlaczego nie przeszkadza pani koszula pana wyciągnięta z folii i ma jeszcze kratki na plecach-mężowi by sie oberwało.
To miasto sanatoryjne, tu chorzy się leczą ,ale czy uzdrowią własne rodziny???????????
PRZEPRASZAM TYCH, KTóRZY NAPRAWDę Tam SIę LECZą.
Runi.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

